sobota, 19 marca 2016

#5 RECENZJA KSIĄŻKI "PAPIEROWE MIASTA" :)

Cześć, hej i czołem!
Od razu na wstępie Was wszystkich przepraszam, bo miałam dodać inną recenzję (nadal się pisze ;/) Jednak żeby zrekompensować mój nietakt postanowiłam naskrobać parę słów o innej książce. Zbędnie nie przedłużając zapraszam do czytania! :)

OPIS z tyłu książki:
Quentin Jacobsen - dla przyjaciół Q - ma osiemnaście lat od zawsze jest zakochany we wspaniałej koleżance, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi przemierzyć setki kilometrów w USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo? - "Papierowe miasta" - John Green (wyd. BUKOWY LAS)

OKŁADKA:
Zdecydowanie w stylu Johna Greena - uwielbiam tego typu okładki. Prosta, tym razem różowo - fioletowa przedstawia bodajże na pierwszym planie Margo, a w oddali widać Quentina opierającego się (możliwe) o framugę drzwi.

MÓJ OPIS:
Osiemnastoletni Quentin Jacobsen prowadzi rutynowe wręcz nudne życie. Pewnego dnia wszystko ulega zmianie. W nocy do jego pokoju przychodzi Margo, która ma plan do zrealizowania. Potrzebny jest jej Q i razem wyruszają na wspólną przygodę. Następnego dnia dziewczyna znika i większość osób z jej otoczenia uważa, że to kolejny wybryk Margo. Wraz z Benem i Radarem (przyjaciele chłopaka) odkrywają wskazówki pozostawione przez nastolatkę, które prowadzą do odkrycia miejsca jej pobytu. Jednak to Quentin musi rozwikłać wiele tajemnic. Czy Margo jest taka, jaką Q sobie wyobraża? Czy ona żyje? Czy ją odnajdą? Tego dowiecie się po przeczytaniu książki.

"Pamiętaj, że czasami nasze wyobrażenie drugiej osoby niewiele ma wspólnego z tym, kim ona naprawdę jest"

Byłam sceptyczna co do tej lektury. Po tym jak w kinie pojawił się film na jej podstawie, nie byłam przekonana aby ją kupić. Jednak w styczniu zdecydowałam się na zakup "Papierowych miast". Leżąc chora w domu po skończeniu "Kosogłosa" i "Malowanego człowieka" w jeden dzień (z czego jestem niezmiernie dumna mimo bolących oczu ;)) potrzebowałam czegoś "bardziej lekkiego". Mój wybór padł na Johna Greena.
"Papierowe miasta". Niby niepozornie wyglądająca książka z mało zachęcającą okładką. Proszę Was nigdy nie dajcie się zwieść pozorom gdy na literaturze młodzieżowej zobaczycie imię i nazwisko autora. 
Im dłużej czytasz historię Quentina Jacobsena, tym bardziej się w nią zagłębiasz i nie możesz się od niej oderwać. I gdy po krótkim czasie ją przeczytasz, otrzymujesz w zamian od Johna Greena pięknego i cudownego kaca książkowego oraz miliony myśli, niepozwalających zacząć innej książki. Po skończeniu jej czujesz ogromny niedosyt oraz nieodparte pragnienie, by czytać ją jeszcze i jeszcze. Ta "młodzieżówka" z pozoru mało istotna i może niezbyt interesująca, skrywa w sobie wiele tajemnic gotowych do odkrycia, mnóstwo wskazówek okrytych "nastoletnim" humorem autora. Mało jest słów, którymi mogę określić jaka ta powieść jest wspaniała i cudowna. Zdecydowanie wkradła się w moje serce i na długo tam pozostanie. Ogromne brawa dla pana Greena za tak genialną powieść, jakimi są "Papierowe miasta".

"Tak trudno jest odejść - dopóki się nie odejdzie. A wówczas to najłatwiejsza rzecz pod słońcem"

 MOJA OCENA: 6/6
Nigdy jeszcze nie oceniłam żadnej książki tak wysoko. Jednak "Papierowe miasta" zdecydowanie na to zasługują. Śmiało mogę również stwierdzić, że obecnie John Green znajduje się wśród moich ulubionych autorów wraz ze Stephanie Meyer i Trudi Canavan. Po prostu wyśmienita powieść. Polecam wszystkim książkoholikom lubiącym trochę porozmyślać oraz przepadającym za klimatem owianym tajemnicami z mnóstwem wskazówek.
 A jaka jest twoja opinia? Podziel się nią! W razie wątpliwości lub chęci uzyskania większej ilości informacji śmiało pisz do Nas. Mail - betweenthepages.polska@gmial.com

Do zobaczenia i poczytania w kolejnym poście! - WisBoo 





niedziela, 6 marca 2016

Coś nowego: posumowanie miesiąca - LUTY

Witajcie!
Już na początku lutego w mojej głowie zrodził się pewien pomysł. Postanowiłam, że mniej więcej na początku każdego miesiąca będę robić małe podsumowanie tego, co udało mi się znaleźć ostatnimi czasy w różnych księgarniach bądź dostać w prezencie. O mojej recenzji przez jakiś czas jeszcze nic nie będzie, gdyż po prostu brakuje mi czasu żeby ją skończyć, jednak mam nadzieję, że mi wybaczycie. :) Zbędnie nie przedłużając, zapraszam do kolejnego posta. :)

1. Stephanie Meyer - "Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo"
Na początku lutego pojawiła się książka, na którą czekałam od dłuższego czasu. W nowej powieści Stephanie Meyer ukazano historię Belli i Edwarda w całkowicie innym wydaniu - główni bohaterowie zamieniają się płciami. Jestem smutna z tego powodu, że minęło dość dużo czasu od premiery, a książka leży u mnie na półce i czeka na dogodny moment (lub gdy nabierze mocy urzędowej tak jak mawia moja mama. ;))

"Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta"
Książkę dostałam w prezencie na moje urodziny. Fantastyka opowiadająca o życiu Harry'ego Augusta, który odradza się po każdej śmierci oraz o podróży w czasie. Główny bohater stara się ocalić przeszłość oraz podejmuję próbę ocalenia przyszłości by uniknąć katastrofy.

3. Katarzyna Gondek - "Horror vacui"
 Postanowiłam "zaszaleć" i w księgarni internetowej zamówiłam "tylko" sześć książek. Wśród nich znalazła się powieść opisująca historię dojrzewania młodej kobiety, która próbuje uciec od swojej nieszczęśliwej rodziny. Potrzebuje przewodnika i próbuje powrócić do siebie.

4. Louise Penny - "Martwy punkt"
Klasyczny kryminał o detektywie Armandzie Gamache'u. W małej wiosce pod Montrealem ginie emerytowana kobieta od postrzału strzałą prosto w serce. Wszyscy sugerują, że to był wypadek jednak inspektor uważa inaczej. Po pewnym czasie wychodzą na jaw sekrety skrywane przez mieszkańców małej górskiej osady.
 
5. Beaulieu Baptiste - "Już nigdy Pan nie będzie smutny"
Opowieść o doktorze, który miał marzenia, idealną żonę oraz ukochaną pracę. Wszystko ulega zmianie i bohater staje się chodzącym smutkiem. Nieoczekiwanie zawiera pakt z ekscentryczną damą - on da jej siedem dni, a ona odwiedzie go od samobójstwa. 
 
6. Clifford Chase - "Oskarżony pluszowy miś"
 Opinie na ten temat innych czytelników są różne - jedni uważają tę książkę za męczącą, inni, że warto było poświęcić czas, żeby ją przeczytać. Sama jeszcze się za nią nie zabrałam, ale jaka będzie moja opinia? Przekonacie się wkrótce sami. ;) Trochę absurdalna historia misia, który zostaje oskarżony o tysiące zbrodni. Winkie zostaje wrogiem publicznym numer jeden, a chciał być tylko sobą, poczuć się znów szczęśliwy i miał marzenia. Tęskni za miłością - która potrafi stworzyć byt z niebytu.

7. Ava Dellaira - "Kochani, dlaczego się poddaliście?"
 Gdzieś kiedyś o tej książce słyszałam i jakiś czas temu ją widziałam. Postanowiłam ją kupić - okazyjna cena w księgarni internetowej. Nastoletnia Lauren traci siostrę. Po jej śmierci pisze listy do zmarłych idoli, w których opisuje swoje przeżycia, próbuje odnaleźć siebie. Rozumie, że nie mogła ocalić siostry, jednak może spróbować ocalić samą siebie.
 
8.

Thomas Harris - "Czerwony smok"
Maniakalny zabójca zabija dwa małżeństwa wraz z ich dziećmi w ich własnych domach. Ofiary śmiertelnie okalecza kawałkami rozbitych luster w czasie pełni księżyca. Will Graham zdaje sobie sprawę, że jedynym człowiekiem , który może go naprowadzić na ślad tego zabójcy jest wyjątkowo przebiegły i inteligentny psychopata zamknięty później w stanowym szpitalu dla umysłowo chorych przestępców - Hannibal Lecter. Jak potoczy się sprawa tajemniczego zabójcy, nazywanego Zębową Wróżką? Tego powinniśmy dowiedzieć się po przeczytaniu lektury.

Thomas Harris - "Hannibal"
Mija siedem lat od ucieczki z więzienia seryjnego mordercy - Hannibala Lectera. Ukrywa się pod przybranym nazwiskiem we Florencji i nadal zabija. Aktualnym miejscem pobytu zbrodniarza interesuje się jedyna żyjąca jego ofiara - okrutnie okaleczony milioner Mason Vergel. Zapłaci każde pieniądze za znalezienie Hannibala i dokonać na nim aktu spektakularnej zemsty - bardziej przerażającej niż wszystko, czego sam doświadczył.

11. James Rollins - "Kolonia diabła"
 W jaskini w Górach Skalistych okryto setki zmumifikowanych ciał, tabliczki zapisane nieznanymi znakami oraz totem. Kiedy dochodzi do zamieszek między naukowcami a rdzennymi mieszkańcami Ameryki, następuje eksplozja. Wybuch w Utah uwalnia uśpioną w jaskini tajemniczą siłę, która potrafi doprowadzić do rozpadu materii, a także obudzić drzemiące w różnych miejscach ziemi wulkany. By zapobiec katastrofie, agenci muszą ustalić, czym jest Potężny Eliksir zdolny wywołać globalną zagładę, do kogo należały znalezione w jaskini ciała i jaką tajemnicę ukryli przed światem ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych.

Dmitrij Głuchowski) - "Metro 2033" 
 Jest rok 2033. Świat po wojnie nuklearnej, w którym ocaleni walczą o przetrwanie w sieci moskiewskiego metra. Ich los trafia w ręce młodego Artema. Jest to opowieść o konieczności odnalezienia swojego miejsca na ziemi przez każdego człowieka; o konieczności zrozumienia celu misji, którą każdy człowiek ma do wypełnienia; o wypełnieniu powołania i życiu pomimo wszelkich trudności.
 
13. Paula Hawkins - "Dziewczyna z pociągu"
Głowna bohaterka każdego ranka dojeżdża do pracy pociągiem. Wydaje jej się, że zna ludzi mieszkających w jednym z domków, niedaleko miejsca zatrzymywania się pociągu. Pewnego dnia zauważa coś wstrząsającego, coś co wszystko zmienia. 
14. Magdalena Kozak - "Nocarz"
Z twórczością pani Magdaleny Kozak miałam styczność podczas poprzednich wakacji. Obawiam się tej książki (w pozytywnym znaczeniu ;)) Fantastyka pomieszana z powieścią militarną, w której znalazło się miejsce dla wampirów. Z niecierpliwością czekam aż znajdę dogodny moment, żeby ją przeczytać.
15. Richard A. Knaak - Diablo. Wojna grzechu. Smocze łuski"
Druga część trylogii Richarda A. Knaak'a. Recenzja pierwszego tomu za jakiś czas powinna pojawić się na blogu - na razie znajduje się ona w dalekim lesie (jednak to jest pewne, że się pojawi. ;)) Kolejna część zmagań Uldyzjana z Kultem Trójcy oraz Lilith. Inarius pragnie przywrócić świetlność Sanktuarium, gdy do gry o Uldyzjana przyłącza się Lilith, która chce zmienić wszystkich w  nefalemów - istoty podobne bogom, bardziej potężnych od demonów czy aniołów.








poniedziałek, 8 lutego 2016

Recenzja " TAJEMNICA MARY DAYER"

Hej, przepraszam za długą nieobecność spowodowaną brakiem weny i też czasu. Wiem, że już dawno po nowym roku, ale mimo wszystko życzę wam, aby ten rok był rokiem niesamowitych przeżyć i sukcesów. Zapraszam do czytania.

                                  RECENZJA " TAJEMNICY MARY DAYER"

Na samym początku chciałabym wspomnieć o intrygującej i pięknej okładce książki. Znajduje się na niej dziewczyna w ciemnozielonej tafli wody ten akcent nadaje książce klimatu.
Poznajemy siedemnastoletnią Marę, która jest zwykłą nastolatkę posiadającą szczęśliwą rodzinę, przyjaciółki oraz kochającego chłopaka. Jej życie jest normalne aż do pewnego wieczoru. Główna bohaterka owego wieczora wybiera się do szpitala psychiatrycznego z Rachel i Claire oraz Jude'm.  Gdy Claire wraz z Rachel kamerują wnętrze psychiatryka nie zauważają, że Mara z Jude' m się rozdzielają od nich. Sprawy zaczynają się komplikować, kiedy Jude zaczyna całować dziewczynę wbrew jej woli. Mara chcąc się bronić uderza go, ale nie spodziewała się tego, że chłopaka odwdzięczy jej się tym samym. W pewnym momencie siłą umysłu sprawia, że budynek się zwala i giną wszyscy oprócz niej. Od tego momentu Mara zmaga się z mrocznymi  wizjami, w których widzi swojego byłego chłopaka i Claire. Poznaje tajemniczego chłopaka Noaha, który zawróci jej w głowie i zmieni jej życie. Jeśli chcesz dowiedzieć się jak dalej potoczą się losy Mary to zachęcam do przeczytania.
Książka zaintrygowała mnie i wciągnęła do swojego mrocznego i pełnego zwrotów akcji. Nigdy tak naprawdę nie wiemy czego możemy się spodziewać po głównej bohaterce i to jest właśnie ekscytujące. Serdecznie wam polecam tę lekturę na pewno wprowadzi was w niezwykły klimat./ Wika

poniedziałek, 1 lutego 2016

#4 RECEZNZJA KSIĄŻKI "NAZNACZONA" :)

Witajcie! Już dawno zaczął się nowy rok a ja tak zwlekam z dodaniem kolejnego posta. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Postaram się poprawić, zwłaszcza, że od dziś mam ferie. Myślę, że nie jesteście połamani jak ja. ;) Nie przedłużając, zapraszam wszystkich do kolejnej recenzji. Miłego czytania! :)

OPIS z tyłu książki:
Zoey to zwyczajna nastolatka, która dzieli życie między szkolną monotonię a rodzinną niesielankę. Pewnego dnia cały jej świat staje na głowie. Zostaje NAZNACZONA i musi się udać do szkoły Domu Nocy. Tylko tam może przejść niezbędną PRZEMIANĘ w dorosłego wampira. Dziewczyna próbuje odnaleźć się w nowym, fascynującym świecie. Wkrótce odkrywa, że jest wyjątkowa, co przysparza jej wielu wrogów. Sprzymierzeńcem Zoey okazuje się Erik, jeden z najbardziej atrakcyjnych i utalentowanych wampirów w szkole. - "Naznaczona" - P.C. Cast + Kristin Cast (wyd. KSIĄŻNICA)

OKŁADKA:
Prosta. Ukazuje pół twarzy dziewczyny. Jej skóra jest blada, usta czerwone a jej wzrok hipnotyzuje (autor połączył kolor niebieski z zielonym, co daje niesamowity efekt). Po głębszych oględzinach można dostrzec wzór, który uwidacznia się "pod światło".

MÓJ OPIS:
Zoey Montgomery będąc w szkole zostaje Naznaczona. Jej życie wywraca się do góry nogami przez znak, który widnieje na jej czole. Dziewczyna postanawia uciec do babci - jedynej osoby będącej dla niej wsparciem. Podczas pobytu u kobiety jej półksiężyc wypełnia się kolorem. Nastolatka wyrusza do Domu Nocy. Pierwsze chwile spędza niezbyt przyjemnie - jest świadkiem dziwnej sytuacji z Afrodytą i Erikiem w roli głównej. Jej współlokatorką zostaje Stevie Ray, która staje się dla Zoey przyjaciółką. Bliższe kontakty utrzymuje również z Erin, Shaunee oraz Damienem. Dziewczyna dostaje zaproszenie na obchody Pełni Księżyca organizowane przez Córy Ciemności. Później okazuje się, że adeptka odczuwa wszystkie przywoływane przez Neferet żywioły. Jednak nikomu o tym nie mówi. Po ciężkiej nocy dochodzi do siebie. Życie Zoey toczy się dalej i jedynym sprzymierzeńcem okazuje się Erik. Jednak Afrodyta krzyżuje jej plany. Organizuje krąg i wszystko wymyka się z pod kontroli. Jak zakończyła się opowieść z kręgiem? Kto przeżyje? Co dalej będzie z nastolatką i jej przyjaciółmi? Tego dowiadujemy się w kolejnych tomach.
Przyznaję się szczerze, że mogą pojawić się jakieś niezgodności między książką a recenzją. Pierwszy tom "Domu Nocy" przeczytałam bodajże z 5 miesięcy temu a jakiś czas temu skończyłam trzecią część. ;)
Duet matki z córką? Nie brzmi zachęcająco. Jednak nie dajcie się zwieść pozorom! Książka jest cudowna, lekka, pisana młodzieżowym (a co za tym idzie - prostym) językiem. Baardzo szybko ją przeczytałam, mimo tego, że na początku była niezbyt zachęcająca i trochę się z nią męczyłam. Nie pozwalała się od niej oderwać, przyjemnie się ją czytało. 
Kobiety napisały ją według prostego wzoru pojawiającego się w większości powieści. Główny bohater - w tym przypadku bohaterka odnajduje miłość. Ma wroga - Afrodytę. Prawda, że znany motyw? Może innym się wydawać kolejną "wyklepaną" książką. Jednak w kolejnych tomach, historia przybiera inny obrót. 
Jako tako niejasności w niej nie było, za to plus dla dziewczyn. Cóż mogę dodać? Spodobała mi się i z przyjemnością przeczytam kolejne tomy "Domu Nocy". Aczkolwiek obawiam się trochę, że po pewnym czasie zacznie ta historia nudzić.

MOJA OCENA: 4,5/6
Na pewno polecę ją mojej przyjaciółce. Typowa młodzieżówka nie pozwalająca się od niej oderwać. Jednak teraz z perspektywy czasu i przeczytanych następnych tomów patrzę na nią z lekka krytycznie (chyba rozumiecie o co mi chodzi ;)). Lubię ją, aczkolwiek nie jest moją ulubioną.
A jaka jest twoja opinia? Podziel się nią! W razie wątpliwości lub uzyskania większej ilości informacji, śmiało pisz do Nas! Mail - betweenthepages.polska@gmail.com


Do zobaczenia i poczytania w kolejnym poście. :) - WisBoo
PS. Przepraszam, że swojego zdjęcia nie dodaję, wypożyczyłam ją z biblioteki i zdjęcie niezbyt mi wyszło. Mam nadzieję, że aż tak Wam to nie przeszkadza. 



środa, 23 grudnia 2015

#3 RECENZJA KSIĄŻKI "7 RAZY DZIŚ" :)

Witajcie! Po bardzo długiej nieobecności wracam do Was z kolejną, już 3 recenzją. Może nie będzie cudowna, przyznam się szczerze, że napisałam ją pierwszą tylko jakoś jej nie wstawiłam. Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam książkoholikom abyście spędzili je w rodzinnym, spokojnym gronie pełnym radości i szczęścia. :) Dobra to teraz czas przejść do najważniejszego. Serdecznie zapraszam na kolejną recenzję. :)

OPIS z tyłu książki:
Nazywam się Sam Kingston. Jestem popularna, mam przystojnego chłopaka i szalone przyjaciółki, z którymi świetnie się bawię. Czuję się lepsza od nudnych kujonów i śmieję się z dziewczyn, które nigdy nie dostały liściku miłosnego. Robię, co chcę i kiedy chcę. Nie obchodzi mnie, czy kogoś zranię, bo i tak wszystko uchodzi mi na sucho. Aż do dzisiaj...
Wychodzę z imprezy. Oślepiają mnie światła samochodu jadącego z naprzeciwka. Czuję niewyobrażalny ból. Spadam w niekończącą się pustkę...
Umarłam?
A jednak budzę się w swoim łóżku. Tylko, że znów jest piątek 12 lutego, a ja od nowa przeżywam ten sam dzień. Czy naprawdę zasłużyłam na tak surową karę? Chcę tylko odzyskać moje idealne życie. Bo przecież było idealne, prawda? - "7 razy dziś" - Lauren Oliver (wyd. MOONDRIVE)

OKŁADKA:
Jest bardzo prosta. Przedstawia twarz dziewczyny. Możliwe (a nawet bardzo prawdopodobne), że ukazuje główną bohaterkę książki, Sam Kingston. Mimo to, iż jest banalna, bardzo mi się podoba. Wydaje się być wręcz nudna, jednak według mnie mocno nawiązuje do utworu. Sama nie wiem dlaczego. :)

MÓJ OPIS:
Książka opisuje losy Sam Kingston - uczennicy Liceum Thomasa Jeffersona. Bohaterka posiada trzy przyjaciółki: Lindsay, Elody i Ally oraz chłopaka - Roba (który jednak później okazuje się, że wcale nie jest taki idealny). Dziewczyna budzi się w piątek 12 lutego w Dzień Kupidyna i przeżywa go jak zwykle: idzie do szkoły a później wybiera się z przyjaciółkami na imprezę do Kenta McFullera. Jak się okazuje, wracając z przyjęcia Sam wychodzi cało z wypadku i... budzi się rano z powrotem w swoim łóżku, w Dzień Kupidyna, 12 lutego - piątek. Sam tytuł wskazuje na to, że akcja utworu odbywa się tego samego dnia. Jednak dziewczyna dostaje następne szanse, później rozumie swoje błędy i stara się wszystko odwrócić (czasem  z przeciwnym skutkiem). Każdego dnia nastolatka spędza inny wieczór: idzie wraz z przyjaciółkami na imprezę lub zostają w domu u Ally (gdzie dowiadują się nieprzyjemnej rzeczy). Innym sposobem na zorganizowanie nocy to próby przekonania Juliet albo rozmowa z Kentem. Siódmego dnia, dziewczyna decyduje się na bardzo odważny krok. Co Sam zrobiła? Jak potoczą się losy innych bohaterów? Czy bohaterka zmieni się?
Książka daje bardzo dużo do myślenia. Po skończeniu jej, głowę miałam pełną myśli, przemyśleń i pytań. Zastanawiałam się, jaka tak naprawdę jestem. Lektura opowiada również, że ludzie nie dostrzegają szczegółów codziennego życia. Cytat, który idealnie to opisuje brzmi: "okazuje się, że tyle rzeczy jest pięknych, jeśli im się bliżej przyjrzeć".
Proza jest tak lekka, napisana prostym językiem, że bardzo przyjemnie mi się ją czytało. Po skończeniu czułam lekki niedosyt. Byłam również zaskoczona (zasmucona też :)) zakończeniem jej. Jednak w wielu momentach nie mogłam opanować śmiechu bądź wzruszenia ( to przez Kenta ;)). Wielkie brawa dla Lauren Oliver za tak wspaniałą książkę, która zmusza do wielu zastanowień. Z przyjemnością przeczytam ją za jakiś czas. Jest jak dobra przyjaciółka, do której często się wraca.

MOJA OCENA: 5/6
Zdecydowanie polecam wszystkim książkoholiczom "7 razy dziś". Z pewnością za jakiś czas przeczytam inne publikacje tej autorki.
A jaka jest twoja opinia? Podziel się nią! W razie wątpliwości lub uzyskania większej ilości informacji, śmiało pisz do Nas! Mail - betweenthepages.polska@gmail.com

Do poczytania i zobaczenia wkrótce. :) - WisBoo



piątek, 30 października 2015

Recenzja Fangirl Rainbow Rowell

Hej wszystkim!! Witam się z wami po długiej nieobecności .Wiem miałam wtedy wstawić recenzje , ale nie podejrzewałam ,że tyle czasu mi zajmie pakowanie, potem podczas pobytu we Włoszech .Natomiast miałam w późniejszym czasie dużo zaległości oraz dopadła lekka 'chandra' i brak humoru . Na szczęście już do was wróciłam. Zapraszam do czytania:)

                               RECENZJA FANGIRL RAINBOW ROWELL

Zanim nie przeczytałam tej , jakże zachwycającej powieści słyszałam naprawdę wiele opinii. Jedni  mówili ,że tej powieści brakuje tego czegoś , natomiast inni uważali, że książka jest naprawdę genialna . Ja oczywiście zaliczam się do tych drugich .
Na początku poznajemy Cat , którą można nazwać odludkiem i osobą kochającą swoje towarzystwo. Jednak mimo  to od dzieciństwa jest nierozłączna ze swoją siostrą bliźniaczką Wren. Siostry są przeciwieństwami Wren jest szalona , otwarta na ludzi , dziewczęca i kocha imprezy, natomiast Cat niczym się nie wyróżnia , jest szarą myszką , kocha czytać książki o Simonie Snow , nawet sama pisze o nim fanfiction, które jest bardzo popularne. Wszystko się komplikuje , jak mają pójść do college'u . Wren uważa, że nie muszą być tak nierozłączne ze swoją siostrą i oddala się od niej . Cat spędza dużo czasu nad pisaniem swojego fanfiction starając się zdążyć napisać swoje zakończenie książki przed samą autorką . Czy uda jej się ? W między czasie zaprzyjaźnia się z nową współlokatorką  Ren  i poznaje moim zdaniem naprawdę świetnego i przemiłego chłopaka Leviego , którego z czasem zaczyna dążyć oraz silniejszym uczuciem . Na tym zakończę , ponieważ nie chce wam za dużo zdradzać treści .Książka jest moim zdaniem lekka , przyjemna . Uwierzcie mi naprawdę szybko się ją. Zaskoczyło mnie to , oczywiście pozytywnie ,że w książce są fragmenty fanfiction zamieszczanego przez Cat czy też samą autorkę serii o Simonie i Bazie . Gorąco polecam tą lekturę , która może wam poprawić wam nastrój w te mroźne jesienne dni .

piątek, 16 października 2015

#2 RECENZJA KSIĄŻKI "MIASTECZKO NONSTEAD" :)

Po dłuższej nieobecności wreszcie do Was powracam z nową recenzją. Przyznam się szczerze, że napisałam ją w tamtym tygodniu jednak nie miałam czasu żeby ją wstawić. Ale cóż jestem i serdecznie zapraszam do czytania! :)

OPIS z tyłu książki:
"To cholerne miasto kryje w sobie coś, co niszczy ludzi. Jednego po drugim.
Uwielbiam strach, Nie ma prawdziwszego uczucia od strachu. Ci, którzy uważają miłość za uczucie silniejsze, chyba nigdy się naprawdę nie bali.
Ci, których dotknęło Zło, nie zamieniają się w krwawe bestie. Nie mordują, zatracając się w krwawym szale. Po prostu znikają tak jakby coś się nimi żywiło. Ich jaźń zapada się niczym strawiona. A Zły tymczasem zanosi się strasznym, obłąkanym śmiechem szaleńca, który właśnie zgasił kolejne życie.
Myślicie, że w naszym świecie na wcielone Zło nie ma już miejsca? To tak, jakby sądzić, że lew śpi bo nie ryczy." - "Miasteczko Nonstead" - Marcin Mortka (wyd. FABRYKA SŁÓW/FABRYKA STRACHU).

OKŁADKA:
Kupiłam tę książkę ponieważ, zapowiadała się ciekawie i cena była przystępna (koszt około 10 złotych to nie jest majątek, nawet jeśliby mi się nie spodobała ;)) Co do okładki... hmm... Szczerze? Myślałam, że ludzie przedstawieni na obrazku to zombie :P. Jednak jak się okazało (wynika to z treści utworu) są to ludzie. Z przodu widać stary wiatrak oraz zardzewiałą tablicę informacyjną. W oddali ukazano ów ludzi oraz domy i drzewo - przysłonięte mgłą. Mało "wyrazista" aczkolwiek przedstawia motyw małego miasteczka - tytułowego Nonstead. Bardzo duże nawiązanie do utworu.

MÓJ OPIS:
Nathan McCarnish, na początku przedstawiający się jako Wayne Wobson, próbuje uciec (z Nowego Jorku) od swojego poprzedniego życia i spróbować czegoś nowego w znanym mu wcześniej Nonstead. Na początku pobytu w miasteczku poznaje trzech ludzi : Skinnera, pana McIntyre oraz Annę Craig, której później pomaga w rozwiązaniu sprawy decydującej o losach małej Vanessy - córki kobiety. Nathanowi udaje się zrozumieć treść rozmów między dziewczynką a tajemniczym głosem przez co umiera jedna z osób. Kiedy mężczyzna myślał, że wszystko wróciło do normy, pojawiają się kolejne sprawy - m.in wędrówki McIntyre, telefoniczna linia z piekła rodem pastora Ransberga oraz czarny pies (jak się później okazało był to wilk) Skinnera. Życie w Nonstead toczy się dalej i kiedy pisarz myśli, że wszystko jest w porządku przyjeżdża do niego agent - Dartsworth. Organizuje spotkanie autorskie, które okazuje się porażką i rozwiązanie zagadki nie chyli się lu końcowi. Jednak z Dartsworthem dzieją się dziwne rzeczy i znów powraca koszmar Anny. Z mieszkańcami małego miasteczka jest coraz gorzej - każdy z nich ukrywa jakąś tajemnice. Będąc u kobiety, dzwoni do McCarnisha telefon - odnalazła się Fiona. Aczkolwiek będąc na miejscu, Nathan wpada w pułapkę. Pomimo porażenia i uwiązania odnalazł pomocną dłoń (towarzyszącą mu większość czasu), razem z dziewczyną powracają do domu, gdzie czeka na mężczyznę niemiła niespodzianka. Jednakże udało mu się wraz z Owenem i Skinnerem odkryć tajemnicę, kryjącą się w pobliskim sklepie "Maddie's".
Nie przypuszczałam, że ta książka będzie straszna. Pisało, że jest to horror jednak nie sądziłam, że akcja tak się potoczy. Nie byłam na to przygotowana. Pełna napięcia, mnóstwo przekleństw, fabuła niedająca spać po nocach (Uwaga! Wciąga!) zaskoczyła mnie. I to pozytywnie. Nigdy nie czytałam twórczości Marcina Mortki, ale z chęcią sięgnę po inne książki tego autora.
Akcja utworu jest bardzo klimatyczna (Wiem, wiem, dziwnie to brzmi, zdaję sobie z tego sprawę ;D). Wprowadza w nastrój opisanego miasteczka - sennego, mglistego i ponurego Nonstead. Bohater "wychodząc" z jednej sytuacji wpadał w drugą i tak w kółko. Cały czas coś się działo. Na początku nie mogłam zrozumieć dlaczego pod koniec każdego rozdziału znajduje się tekst (a la jak z forum - pisany taką czcionką) jednak po pewnym czasie wszystko się pięknie wyjaśnia. W niektórych momentach wkurzało mnie zachowanie Skinnera oraz to, że autor z jednego wydarzenia opisywał drugie i musiałam czytać te fragmenty dwukrotnie. Najbardziej zdenerwowało mnie to jak została opisana sytuacja pod koniec książki - w sklepie "Maddie's". Szybko tą akcje zaczął i tak samo szybko zakończył (mało zrozumiałam z tego momentu, ale może się okazać, że mam za wolny tok myślenia i jak zwykle moja wyobraźnia znów płata mi figle ;))

MOJA OCENA: 4/6
Książka według mnie nie jest najgorsza, jednak nie jest też najlepsza. Polecam ją osobą, które lubią czytać horrory (buu :P). Niezbyt trafiła w moje gusta. Aczkolwiek, uwielbiam klimat tej powieści. Nie wiem czy przeczytałabym ją jeszcze raz. Może za parę lat. Przygotowane na półce mam już inne książki Marcina Mortki więc z pewnością za niedługo je przeczytam :).
A jaka jest twoja opinia? Podziel się nią! W razie wątpliwości lub uzyskania większej ilości informacji, śmiało pisz do Nas! Mail - betweenthepages.polska@gmail.com

PS. Uważam, że ta recenzja jest fatalna (heh, szczerość) jednak musiałam coś naskrobać. Do zobaczenia i poczytania w następnym poście, który pojawi się już niebawem - WisBoo